24 stycznia

…. Ostatecznie liczy się to, że kochałaś. Tak, pomyślała zamykając kolejną kartkę jej nowego dziennika. Ta myśl miała towarzyszyć jej przez cały dzień, przez całe kolejne pól dnia, przez 8 h w pracy i w drodze powrotnej do domu, kiedy była w sklepie i wybierała banany do owsianki, kiedy szła na siłownie i przebiegała 5 km na bieżni. Przez cały dzień w każdej sekundzie jej nowego życia miała mieć to na uwadze, że najważniejsze jest to, że kiedyś kochała, bo przecież kochała, a może nadal kocha. Sama już nie wiedziała co ma na ten temat myśleć. W zasadzie nie była zadowolona, bo to nie była szczęśliwa miłość, a raczej coś, co ją do dzisiaj rozpierdala od środka. Niszczy każdego dnia jak samolot wieże World Trade Center.

Przez to wszystko, zaczęła się zastanawiać dlaczego kochała, czy faktycznie to wszystko było warte nazwania mianem miłości. Miłość to nie zdanie logiczne, tu nikt Ci nie powie, że zdanie ” Kocham Cię” jest niepowątpiewalne, czy też wręcz przeciwnie. Tu występują przeżycia podmiotu, a tym podmiotem była ona sama, więc wiedziała, co czuje, wiedziała za co go kochała, wiedziała dlaczego się w nim zakochała.

Odetchnęła z ulgą kiedy stanęła przed lustrem, mocno spocona, bo własnie skończyła biegać. Uśmiechnęła się lekko do siebie, tak jak uśmiecha się ktoś kto dochodzi nagle do pewnych wniosków, bo dobrze wiedziała, że są one trafne. Dlaczego stała i uśmiechała się sama do siebie? Bo równie dobrze wie dlaczego już go nie kocha, równie dobrze wie jakim okazał się łajdakiem i cieszyła się sama do siebie, jak cieszy się dziecko, które w końcu zaczęło potrafić tabliczkę mnożenia. Na pozór coś prostego, ale wymagającego czasu, aby pojąć, że nie jest to takie trudne, tylko sami sobie często komplikujemy tę naukę. Z nim było tak samo. Od dłuższego czasu wiedziała, że dojdzie w końcu do takich wniosków, tylko niestety z tabliczką mnożenia poszło jej szybciej niż z nim. W niej nie zdążyła się zakochać za jej dobroć jaką zesłała na nią jej umiejętność. Do dziś nie lubi matematyki, chociaż na studiach ma 4, bo ciotka matematyczka i wstyd byłby w rodzinie.

Usiadła na ławce i dalej patrzyła w lustro, oglądała się w nim prawie codziennie, bo chodzi tu biegać nie od dziś, tylko właśnie dziś nadszedł ten dzień, aby podziękować za miłość jaką mogła obdarować drugą osobę, za szczęście jakie jej dała druga osoba w tamtym, zapewne odpowiednim czasie. Przyszedł też jednak dzień na odpuszczenie i zrozumienie, że tak miało być.

Wzięła telefon. Chciała mu wysłać sms’a, ale znowu się do siebie zaśmiała, bo przecież dawno nie ma już jego numeru. Odpuść, pomyślała.

Wzięła ręcznik i poszła pod prysznic, zmyć z siebie to co niepotrzebne już od bardzo dawna…. tęsknotę za nim….

 

 

Miłego <3

Jedna myśl nt. „24 stycznia

  1. Ach, miłość. Największe pragnienie ludzkości. Nic w życiu nie jest pewne, a już kwestie związane z miłością w relacji kobieta-mężczyzna to chyba najmniej. Ładnie to napisałaś. Ma przekaz. Bieganie jest super, a matmy też nie lubię. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>